Gunners.com.pl - Polskie Centrum Informacji - Arsenal Londyn, Kanonierzy, Piłka nożna
Dzisiaj jest niedziela, 23 listopada 2014 roku
on-line: 255

  • 1
  • 2
  • 3
  • Arsene Wenger przemówił do dziennikarzy po porażce 2-1 z Manchesterem United. Poniżej pełen zapis tego, co miał do powiedzenia:

    O występie...
    - To był mecz, w którym dominowaliśmy przez 80% czasu, a w starciach z Czerwonymi Diabłami nie zdarzało nam się to często. Koniec końców nie byliśmy wystarczająco skuteczni w ostatnim kwadransie, popełniliśmy błąd w defensywie i potem zostaliśmy jeszcze skarceni kontratakiem. To właśnie cały przebieg meczu. Mieliśmy mnóstwo szans, a ich bramkarz rozegrał kapitalne zawody. Nic więcej nie trzeba dodawać.

    O tym, czy istnieje jakaś psychiczna blokada u zawodników w ważnych meczach...
    - Nie, dlatego, że graliśmy swobodnie i naciskaliśmy ich pressingiem. Szybko odzyskiwaliśmy piłki i mieliśmy mnóstwo okazji, by zakończyć ten mecz z pozytywnym wynikiem dla nas. Moim zdaniem popełniliśmy ogromny błąd przy pierwszej straconej bramce, a kiedy przegrywasz 1-0 stajesz się bardzo niecierpliwy. Nie byliśmy wystarczająco ostrożni i w efekcie podarowaliśmy im drugą bramkę.

    O Wilsherze i Szczęsnym...
    - Z Wojtkiem nie jest tak żle. Odnośnie Jacka nie wiem, jak poważny jest uraz, ponieważ starał się on pozostać na boisku, ale ostatecznie musiał je opuścić. To mógł być problem z kostką.

    O zmarnowanych okazjach...
    - Zaprzepaściliśmy kilka w drugiej połowie, szczególnie w ostatnich 20 minutach. W meczach o takiej wadze trzeba być skutecznym i nam się to nie udało, ale możemy z tego meczu wyciągnąć kilka pozytywów. Nawet, jeśli jesteśmy bardzo, ale to bardzo rozczarowani, to musimy trzymać się swojego i dążyć do poprawy. Na chwilę obecną, nasza gra w defensywie wygląda na nieco naiwną.

    O incydencie Wilshere'a z Fellainim...
    - Nie dostrzegłem tego, ze względu na moje położenie. Cała sytuacja działa się po innej stronie boiska, więc nie widziałem co się stało. Ogólnie był to czysty mecz, z włożoną siłą i bez żadnych złych rzeczy.

    O patrzeniu na kolejne mecze, przez pryzmat porażki...
    - Musimy być pewni siebie i w efekcie bardziej spokojni i cierpliwi. Nie wykorzystujemy posiadania piłki, nie kreujemy sobie zbyt dużo sytuacji i nie osiągamy dobrych wyników. To trudne, ale musimy wierzyć, że potrafimy to wszystko robić lepiej i jak trzeba.

    O tym, czy Arsenalowi należał się rzut karny...
    - Może tak, może nie. Nie wiem.

    O tym, czy drugi gol wyniknął z braku komunikacji...
    - To zdarzyło się po rzucie rożnym, a my nie byliśmy wystarczająco ostrożni. Nie wiem, dlaczego nie mieliśmy nikogo z tyłu - tak to się kończy, kiedy idzie akcja dwóch na jednego. Wtedy niemal pewne jest, że zostaniesz ukarany.

  • Kanonierzy w ostatnim sobotnim meczu Premier League przegrywają 1:2 z Manchesterem United. Mecz określany jako wielkie wydarzenie nie spełnił pokładanych w sobie nadziei. Ekipa Arsene’a Wengera nie po raz pierwszy w tym sezonie popisała się zupełnym brakiem organizacji w defensywie, co o wiele słabszy od The Gunners w dzisiejszych zawodach  Manchester United skrzętnie wykorzystał. W końcówce spotkania The Gunners próbowali jeszcze ratować sytuacje, a w zasadzie sam Olivier Giroud przepięknym strzałem z okolicy szesnastego metra, ale na więcej nie było już stać gospodarzy.


    Pierwsze minuty należały do Arsenalu. Dobra akcja Alexa Oxlade-Chamberlaina na prawym skrzydle. Anglik zszedł z prawego skrzydła do środka, podał w uliczkę do Welbecka, ale uderzenie Danny’ego blokuje jeden z defensorów United.

     

    W 9. minucie przed kolejną okazją stanął Welbeck. Kolejna dobra akcja na skrzydle Oxlade-Chamberlaina. Dobra wrzutka spod samej linii końcowej. Welbeck kończy akcje strzałem głową, ale wysoko nad bramką.

     

    13. minuta i dobra akcja Wilshere’a. Kilkumetrowy rajd Jack kończy jednak zbyt prostym strzałem na bramkę De Gei.

     

    Nie minęło nawet 60 sekund a Wilshere przed jeszcze lepszą okazją na strzelenie bramki. Złe wybicie piłki bramkarza Red Devils. Piłkę przejął Ramsey, natychmiast zagrał do Welbecka, ten również szybko odegrał do kompletnie niepilnowanego Wilshere’a, ale młody pomocnik Synów Albionu będąc około 5. metrów od bramki i mając przed sobą tylko bramkarza trafia bezpośrednio w niego. To powinien być murowany gol.

     

    Zmiana w szeregach Manchesteru United. Poturbowany po starciu z Oxlade-Chamberlainem, Luke Shaw schodzi z murawy. Za niego melduje się Ashley Young.

     

    The Gunners coraz bardziej zaczęli napierać. W 22. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Oxlade-Chamberlain, ale natychmiastowe wyjście z bramki De Gei spowodowało, że strzał Alexa został zablokowany przez Hiszpana.

     

    Pierwsza interesująca sytuacja w wykonaniu Czerwonych Diabłów. Groźny strzał Angela Di Marii z narożnika pola karnego. Piłka o kilka centymetrów mija bramkę Wojtka Szczęsnego, ale Polak i tak raczej obroniłby strzał Argentyńczyka, gdyby ten zmierzał w światło bramki.

     

    Następna akcja w wykonaniu Di Marii. Szybka kontra ekipy Van Gaala, Di Maria zakręcił Monrealem na prawym skrzydle i świetnie podał w polu karnym do wbiegającego Rooneya, ale świetną interwencją popisał się Calum Chambers, który zablokował strzał napastnika United.

     

    Pod koniec pierwszej połowy szanse miał jeszcze Welbeck. Po rzucie rożnym Anglik znalazł się z piłką tyłem do bramki i spróbował zaskakującego strzałą piętą, ale pomysł byłego piłkarza United nie wypalił. Piłka przeleciała kilka metrów obok bramki.

     

    Sędzia chwile potem zakończył pierwszą połowę meczu.

     

    Wracamy do gry. 49. minuta. Kolejny raz w akcji Danny Welbeck. Dobre zagranie Jacka Wilshere’a zewnętrzą częścią stopy do Welbecka na lewe skrzydło. Młody napastnik wpadł w pole karne, ale kąt był zbyt ostry i strzał piłkarza z numerem 23 na plecach wyblokował na rzut rożny De Gea.

     

    W 50. minucie mocno faulowany Jack Wilshere w akcji ofensywnej. Anglik wytrzymał na boisku jeszcze kilka minut, ale w 55. minucie został już zmieniony przez Cazorlę.

     

    Przegrywamy! Antonio Valencia! Dośrodkowanie z lewej strony boiska  Younga. Z bramki wychodzi Szczęsny, ale dokonuje tego tak niefortunnie, że zderza się z Kieranem Gibbsem. Piłka trafia pod nogi Valencii, który z pierwszej piłki strzela na bramkę. Podnoszący się z murawy Gibbs chciał jeszcze zablokować strzał Ekadorczyka, ale piłka po jego nodze znalazła miejsce w bramce. Po straconym golu nie był w stanie kontynuować dalszej gry Szczęsny. Zastąpił go Martinez.

     

    Kanonierzy ruszyli do ataku. W 62. minucie dobry rajd Oxlade-Chamberlaina. Dośrodkowanie Anglika w pole karne, na 11. metrze świetnie znalazł się Sanchez, ale strzał głową Chilijczyka choć mocny, to wprost w ręce De Gei.

     

    65. minuta. Żółta kartka dla Santiego Cazorli.

     

    The Gunners ciągle starali się być stroną przeważającą, ale brak koncepcji w akcjach ofensywnych był aż nadto widoczny. W 68. minucie dobrze głową odegrał Welbeck do Cazorli. Hiszpan uderzył bez zastanowienia, ale był to kolejny strzał w środek bramki.

     

    Zmiana w United. Schodzi wygwizdywany Robin van Persie. Za niego Wilson pojawia się na murawie. Arsenal jednocześnie także przeprowadza korektę personalną. Wchodzi rekonwalescent Olivier Giorud za Aarona Ramseya.

     

    Chwile po zameldowaniu się na murawie przed dogodną okazją stanął Giroud, ale główka Francuza szybuje jednak nad bramką.

     

    2-0! Wayne Rooney! Kanonierzy ruszyli większą liczbą piłkarzy pod pole karne De Gei, ale w prostej sytuacji piłkę źle podaje Sanchez. Natychmiastowe przejęcie Fellainiego. Zagranie do Di Marii. Argentyńczyk z Rooneym wyszli na jedynego pozostającego w defensywie Monreala. Były piłkarz Realu Madryt podaje do napastnika Red Devils, a Rooney mając przed sobą już tylko Martineza posyła piłkę lobem nad bramkarzem i podwyższa prowadzenie!


    Sędzia dolicza do regulaminowego czasu gry osiem minut.

     

    2-1! Olivier Giroud! Niecodzienne zagranie jak na Mikela Artetę ze środka boiska do wychodzącego na dobrą pozycje Girouda. Francuz niepilowany, ale jednak z trudnej piłki fantastycznie uderza na bramkę De Gei i trafia w samo okienko bramki!

     

    Ostatnie minuty w wykonaniu The Gunners to jednak ślepo wrzucane piłki w pole karne, z których już nic nie wynikło. Ostatecznie przegrywamy z Manchesterem United 2-1 i z 6. pozycji w tabeli spadamy na 8.

     


    Arsenal vs. Manchester United 1:2 (0:0)

     

     

    Bramki: Arsenal (Giroud 90+5) - Manchester United (Valencia 56', Rooney 85')

    Żółte kartki: Cazorla, Giroud - Wilson

     

     

    Podyskutuj o tym meczu na FORUM!

     


    Arsenal: Szczęsny(Martinez 59'), Chambers, Mertesacker, Monreal, Gibbs, Arteta, Ramsey(Giroud 77'), Wilshere(Cazorla 55'), Sanchez, Welbeck, Oxlade-Chamberlain

     

    Ławka rezerwowych: Martinez, Bellerin, Flamini, Podolski, Cazorla, Rosicky, Giroud


    Manchester United: De Gea, Blackett, Smalling, McNair, Valencia, Shaw(Young 16' -> Fletcher 89') Fellaini, Carrick, Rooney, v.Persie(Wilson 75'), Di Maria


    Ławka rezerwowych: Lindegaard, Herrera Mata, Young, Januzaj, Wilson, Fletcher

  • Danny Welbeck unosi w zdziwieniu brwi po tym, co przed sobą zobaczył. Po kilku sekundach na jego twarzy widać szeroki uśmiech. „Co to jest? Naprawdę ktoś to zrobił?” pyta z uśmiechem.

     

     

     

     

    23-latek właśnie obejrzał profil na Tumblr nazwany „Welbz is dat guy”, zawierający obrazek za obrazkiem, mem za memem wyłącznie na jego temat.

     

    Obrazek z pomnikiem Chrystysa Odkupiciela w Rio de Janeiro z numerem i nazwiskiem Welbecka na plecach. Twarz piłkarza podmieniona z Barackiem Obamą, Davidem Cameronem, Johnem Lennonem i Yoko Ono, kończąc na postaciach z Simpsonów. Wszystkie z podpisem: Welbz is dat guy.

     

    To zabawne, internetowe szaleństwo pokazuje tylko, jak duża jest popularność napastnika. Odejście piłkarza do Arsenalu, który z klubem z Old Trafford był związany od 8-ego roku życia zostało przyjęte w czerwonej części Machesteru z powszechną konsternacją, także wśród legend tego klubu. Rio Ferdinand uznał decyzję o sprzedaży Welbecka za szaloną, Paul Scholes powiedział że jest mu przykro, natomiast Gary Neville przyznał, że ciężko odnaleźć w tym jakiś logiczny sens.

     

    Jest to z pewnością dobry wskaźnik tego, jak wysoko oceniany jest Welbeck. W momencie gdy piłkarz siedzi i daje wywiad dla Arsenal Magazine, widać że jego ekscytacja przyszłością w klubie jest ogromna. To dla niego nowy początek i chce jak najlepiej wykorzystać tę sytuację.  Ale na początek wyjaśnijmy fenomem „Welbz is dat guy”.

     

    - To zaczęło się gdy Ravel Morrison dał taki wpis na Twitterze, w lutym 2013 roku i nagle wszystkim się to spodobało. To nawet część slangu w Manchesterze – powiedział Welbeck.

     

    ­ - Gdy dorastasz i robisz coś dobrze, ludzie często używają tego sformułowania. Możliwe, że ten wpis pojawił się jak strzeliłem jakąś bramkę i Ravel tak napisał. Ale równie dobrze to mogło być cokolwiek. „Tym gościem” może być każdy. Bardzo ciężko to wytłumaczyć.


    - Na przykład w szkołach często mówi się tak na nauczycieli, których niespecjalnie się lubi. Ale zazwyczaj jest to forma komplementu. Nie słyszałem tego tutaj dużo razy, chociaż kilka razy Ox robił sobie takie żarty, chodził i powtarzał to w kółko. Nie spodziewałem się jednak, że robi to taką furorę w internecie!


    Ostatnie kilka miesięcy było prawdziwą karuzelą dla piłkarza. Dorastając na Old Trafford i przebijając się do pierwszego składu z drużyny juniorów, wielką rzeczą jest decyzja o odejściu. Jednak gdy pojawiło się zainteresowanie ze strony Arsenalu, Welbeck był pełen zaciekawienia.

     

    - Kiedy jesteś gdzieś przez bardzo długo i planujesz nowy rozdział w swojej karierze, masz mnóstwo rzeczy do przemyślenia. Przez ostatni rok zacząłem zastanawiać się, co jest dla mnie najlepsze. Grałem na lewym skrzydle, przy ustawieniu 4-4-2, co było bardzo trudne bo nie miałem zbyt dużego wpływu na grę. Mogłem dawać z siebie wszystko, ale byłoby o wiele lepiej gdybym pomagał drużynie na swojej nominalnej pozycji.


    - W pewnym momencie myśli zaczęły kłębić się w głowie, ale gdy przychodziłem na trening dawałem z siebie 100%, tak samo jak podczas meczu. Taki jestem i nie zamierzam tego zmienić. Ale w pewnym momencie odkładasz to na bok i zaczynasz zastanawiać się, czy to aby na pewno dla Ciebie najlepsze.


    - Gdy nadszedł sygnał od Arsenalu, podszedłem do tego ze spokojem. Byliśmy z drużyną narodową na zgrupowaniu, siedziałem w pokoju z Hendersonem i odpoczywaliśmy. Czyli zwykłe rzeczy, które robisz oczekując na ważny telefon.


    - Za każdym razem gdy schodziliśmy na posiłki podchodził do mnie Wilshere i pytał czy to już się stało. Mieliśmy sygnał, że prowadzone są rozmowy pomiędzy klubami, ale różne rzeczy dzieją się w ostatni dzień okienka transferowego. Na szczęście pod koniec dnia, sprawę miałem już jasną.


    - Na pewno pomogło to, że jest tu mnóstwo Anglików. Kilku z nich znam od dłuższego czasu, ale na przykład z Chambersem miałem okazję zaznajomić się dopiero podczas ostatniego zgrupowania. Wejście do szatni było czymś naturalnym. Wszyscy gorąco mnie witali, a to miłe gdy wchodzisz do szatni w nowym klubie i widzisz znajome twarze. Ale z taką reakcją spotkałem się nie tylko tam – reagowali tak wszyscy w klubie.


    - Wszystko idzie dobrze, mam tu udany start i świetne środowisko do pracy. Piłkarze, obsługa, po prostu wszyscy powitali mnie z otwartymi ramionami. To było bardzo miłe i jestem za to wdzięczny.


    Oczywiście nie tylko na boisku przeżył wielkie zmiany. Danny dorastał na tej samej ulicy co Wes Brown – Mancunian w dzielnicy Longsight – gdzie znał wszystkich. Pośród wielu kolegów i znajomych czuł się swobodnie. Teraz przeniósł się do nowego miasta i na co dzień styka się z 12 milionami obcych mu ludzi. Niewątpliwe zajmie mu trochę czasu zanim przyzwyczai się do nowego miejsca.

     

    - W Londynie jest nieco inaczej niż w Manchesterze. Tam się urodziłem i wychowałem, więc dla mnie to nowa sytuacja. Manchester znałem tak dobrze jak własną kieszeń. W porównaniu z Londynem jest on o wiele mniejszy, a tutaj nie sposób znać wszystkich sąsiadów – przyznał.

     

    - Dorastając wiele czasu spędzałem na grze w piłce. Graliśmy z ludźmi z innych szkół, więc znałem naprawdę sporo osób. Do szkoły docierałem dwoma autobusami, a wolny czas spędzaliśmy w centrum miasta.


    - W Manchesterze byłem związany z wieloma osobami. Ciężko było przenieść się do Londynu i prawie nikogo nie znać. Całe szczęście miałem tu kilku dobrych znajomych i mój kuzyn pracował tu przez kilka lat. To dla mnie ogromna zmiana, ale to coś czego szukałem – nowa, niesamowita przygoda – podsumował.

     

    Welbeck posiada wrodzone, pozytywne nastawienie do życia, przepełnia go wewnętrzny entuzjazm i lubi zdobywać wiedzę. Co więcej to w końcu wciąż młody człowiek, który na egzaminie GCSE (odpowiednik naszego egzaminu gimnazjalnego – przyp. red.) otrzymał dziewięć ocen C lub wyższych, a z matematyki i literatury angielskiej A (skala ocen A* – najlepsza, A, B, C, D, E, F, G – niezdane – przyp. red.). Anglik przyznaje, że docenia wartość edukacji w życiu i zawsze chciał być najlepszy zarówno na boisku jak i w szkole.

     

    - Moi rodzice zawsze stawiali sprawę jasno. Nauka jest najważniejsza. Dziękuję im za to. Dorastając miałem w szkole dwóch starszych braci, którzy postawili wysoko poprzeczkę z ocenami, a ja zawsze starałem się im dorównać – wspomina.

     

    - Dostawali A* i As. Ja miałem tylko kilka As i Bs. Czasami miałem trudne okresy, jak choćby w ostatniej klasie, gdy miałem zaległości z dwóch przedmiotów, a w międzyczasie intensywnie trenowałem w młodzikach United. Raz trenowałem na boisku, żeby zaraz potem zasiadać do nauki.


    Ta równowaga widoczna jest w stylu gry napastnika. To wciąż jego początek kariery w Arsenalu, ale jego zaciekła walka o piłkę przyniosła mu uznanie wśród kibiców. Połączenie niezwykłego instynktu, wykończenia i siły fizycznej są chyba wystarczającym podkreśleniem tezy, że Arsene Wenger kupił kolejny młody talent.

     

    Welbeck grywa regularnie dla swojej reprezentacji narodowej od trzech lat. Jest obecnie czołowym zawodnikiem składu, który walczy w eliminacjach do Euro 2016. Dwa gole ze Szwajcarią podkreśliły jego potencjał.

     

    Wszystko to mogło się jednak potoczyć inaczej. Jego rodzice pochodzą z Ghany, dlatego też Czarne Gwiazdy miały na niego chrapkę. Wszystko rozstrzygnęło się w meczu Anglii z Ghaną.

     

    - To był słodko-gorzki występ. W trakcie mojego dzieciństwa miałem sposobność gry w obu reprezentacjach. Wybrałem jednak Anglię, ponieważ już wcześniej występowałem w niej w wieku 14 lat dla reprezentacji U-16, 17, 18,19 i 21.


    - Czułem, że szybko się rozwijam i wskakuję na kolejny poziom. Moi rodzice nigdy nie wymuszali na mnie gry w którejś reprezentacji. Zawsze pomagali mi w moich decyzjach, ale ostatecznie to ja musiałem decydować, jako dorosła osoba.


    - Jestem bardzo dumny z mojego pochodzenia i to ważna cząstka mnie samego. Moi rodzice pochodzą z Ghany i tam żyje moja rodzina. Ostatni raz odwiedziłem ich kilka lat temu, ale liczę, że niedługo będę miał nową okazję. Chciałbym ich znów zobaczyć.


    Bezpośrednim celem Welbecka jest jednak utrzymanie stałej, wysokiej formy, z którą przyszedł do Arsenalu. Już w pierwszym meczu z Manchesterem City popisał się ładnym strzałem w słupek, a niedługo potem zdobył hat-tricka z Galatasaray w Lidze Mistrzów. Sam zawodnik uważa, że to dopiero początek jego udanej kariery w Londynie.

     

    Anglik dodał też, że niewątpliwie dziwnym uczuciem będzie powrót na Old Trafford, ale jest pewien, że podjął słuszną decyzję o transferze.

     

    - To będzie dziwne uczucie wrócić na Old Trafford. Niecierpliwie czekam na ten dzień.  Oczywiście zanim do tego dojdzie przed nami wiele meczów, na których musimy się w pełni skupić. Trzy punkty w każdym starciu to nasz główny cel – podkreślił piłkarz.

     

    - Arsenal to klub dla mnie. Tutaj mogę rozwinąć się jako piłkarz i wskoczyć na wyższy poziom. Czas pokaże co z tego wyjdzie, ale naprawdę nie mogę się doczekać czekającego mnie wyzwania – zakończył.

     

     

     

    Źródło: 'Arsenal is the place for me', Arsenal.com, 11.11.2014

    Tłumaczenie: Mumin i Bartek91

Aktualności

Wybierz kategorię:
Zobacz wszystkie spotkania Arsenalu na żywo online!

Sklep piłkarski Arsenal Londyn Nike

Labotiga.pl