Gunners.com.pl - Polskie Centrum Informacji - Arsenal Londyn, Kanonierzy, Piłka nożna
Dzisiaj jest piątek, 19 września 2014 roku
on-line: 89

  • 1
  • 2
  • 3
  • Arsene Wenger na dzisiejszej konferencji przedmeczowej z Aston Villa przedstawił aktualny raport kontuzji dotyczący Arsenalu. Najnowsze informacje odnośnie kontuzji w zespole.

     

    Obawy w stosunku do Jacka Wilshere'a okazały się bezpodstawne. Po wtorkowym meczu z Borussią Dortmund było ryzyko, że Anglik nie zagra w jutrzejszym meczu. Uraz nie okazał się poważny i Jack Wilshere znajduje się w kadrze meczowej na mecz z Aston Villa. Menedżer Kanonierów powiedział: - Miał problem z lewą kostką. Wszystko jest już w porządku.

     

    Calum Chambers wyleczył już anginę i powrócił do treningów. W meczu z Borussią Dortmund nie zagrał Mathieu Flamini, który miał drobny problem z udem. Francuz również już trenuje.

     

    W jutrzejszym meczu na pewno nie zobaczymy Nacho Monreala. Arsene Wenger przyznał, że nie jest to raczej długoterminowa kontuzja, jednak jego powrót jest trudny do przewidzenia.

     

    Jak się okazuje sytuacja z Mathieu Debuchym ciągle nie jest ostatecznie wyjaśniona. Dopiero dzisiejszego wieczora będzie już na 100% wiadomo, czy Francuz będzie musiał przejść operację oraz ile będzie trwała jego absencja.

     

    Wenger powiedział: - Jeśli chodzi o Debuchy'ego to wszystko będziemy wiedzieli dzisiaj wieczorem, kiedy przejdzie badania. Wtedy okaże się, czy będzie potrzebna operacja. Jeśli nie będzie potrzebował operacji to jego pauza potrwa około sześciu tygodni, jeśli operacja będzie potrzebna to będzie on pauzował minimum 3 miesiące.

     

    Z Aston Villa nie zagra Yaya Sanogo. Jak przyznał Boss Arsenalu, Francuz ma mały problem ze ścięgnem.

  • Przed sobotnim spotkaniem z Aston Villą przedstawiamy państwu wywiad z polskim kibicem The Villans, Szymonem Jellonkiem.

     

    Jak długo kibicujesz Aston Villi i dlaczego wybrałeś akurat ten klub?


    To już będzie z 15 lat i szczerze powiedziawszy nie bardzo pamiętam jak to się stało, że wybrałem akurat The Villans. W każdym razie początki były trudne, bo jedyne dostępne media to były Przegląd Sportowy, Piłka Nożna i telegazeta, która działała trochę na zasadzie livescore.


    Poprzedni sezon skończyliście na 15 pozycji. Po pierwszych 4 kolejkach obecnego jesteście wiceliderem tabeli. Z czego wynika tak dobra forma Waszej drużyny na początku rozgrywek?


    Chciałbym zauważyć, że poprzedni sezon także zaczęliśmy nieźle: 3:1 z Arsenalem na otwarcie, a potem było gorzej i zakończyliśmy tuż nad strefą spadkową. Przed obecnym sezonem wszystko szło jak po grudzie: wieści o rychłej sprzedaży klubu, potem brak chętnego, niewielkie środki na transfery, plotki o odejściu Rona Vlaara. Na szczęście Lambert niewielkim kosztem dokonał kilku niezłych transferów, a przede wszystkim pogodził się z zawodnikami, którzy więcej w koszulkach AV wystąpić nie mieli jak Alan Hutton, Daren Bent czy Charles Nzogbia. Mamy także wielkiego motywatora jakim jest Roy Keane, bo jak było widać pod koniec zeszłego sezonu Lambertowi brakowało charyzmy by pobudzić drużynę. Na pewno mieliśmy dużo szczęścia w pierwszych kolejkach, ale nie należy nie doceniać naszej obrony, która jak dotąd straciła tylko jedną, dość przypadkową bramkę.  Warto też podkreślić, że w ostatniej kolejce Liverpool zdołał oddać tylko jeden celny strzał na bramkę Guzana.


    Kto jest Twoim zdaniem najmocniejszym punktem drużyny The Villans, a kto najsłabszym?


    Jak już wspomniałem, obrona gra jak z nut. Hutton, Cissokho, Vlaar, Senderos i ostatnio Baker jak na razie prezentują się bez zarzutu. W odwodzie są jeszcze Ciaran Clar, Matt Lowton i bardzo utalentowany, powracający do gry po rocznej przerwie Jores Okore.  O defensywę możemy być spokojni. Ciężko szukać słabych punktów, kiedy wszystko idzie wyśmienicie, ale najbardziej obawiam się o skrzydła, które były przez wiele lat najmocniejszym punktem Aston Villi. Teraz mamy Weimanna, Nzogbie i ewentualnie Agbonlahora, którego jednak większość kibiców widzi na środku ataku, lub jako wsparcie dla powracającego Benteke.


    Który piłkarz Aston Villi Twoim zdaniem sprawdziłby się w Arsenalu?


    Na pewno Fabian Delph, znany z zamiłowania do kombinacyjnej gry, idealnie wpasowałby się w styl Wengera. W Aston Villi czasem nie ma z kim pograć,a w Arsenalu chętnych do koronkowych zagrań nie brakuje. Ponadto Ron Vlaar jest tym czego Kanonierom brakuje po odejściu Vermaelena.


    Do Aston Villi przeszedł latem Phillipe Senderos. Szwajcar to były Kanonier. Jak oceniasz tego piłkarza?


    Jak na razie Philipe imponuje. Pokazał, że zarówno w parze z Ronem Vlaarem jak i Nathanem Bakerem potrafi współpracować. A to jak w ostatnim meczu przestawiał Balotelliego każdy fan AV oglądał z wielką radością. Jak na razie to zdecydowanie najlepszy transfer Paula Lamberta.


    Do treningów powrócił Christian Benteke. Jak bardzo brakowało Wam tego piłkarza?


    No jak było widać po drugiej połowie zeszłego sezonu bardzo nam go brakowało, skoro zdesperowany Paul Lambert musiał sięgnąć po Granta Holta. Na szczęście pod koniec okazało się, że na szczęście są w lidze jeszcze słabsi niż my, ale Villa bez Benteke grała źle. Natomiast początek nowej rundy pokazał, że The Villans nauczyli się grać bez Belga. Ciekawe tylko czy Lambert znajdzie dla niego miejsce w składzie, jeśli wciąż będziemy grać tak dobrze.


    Jakie powinny być – Twoim zdaniem – aspiracje Aston Villi w ciągu następnych 5 lat?


    Aston Villa jest w piątce najbardziej utytułowanych klubów Anglii, więc właśnie takie powinny być aspiracje zarządu. Jednak jak wiadomo właściciel AV, Randy Lerner szuka nabywcy i od tego czy się znajdzie i kto nim będzie wszystko zależy. Na razie mam nadzieję, że Villa wróci do pierwszej połówki tabeli.


    Czy uważasz, że Arsenal to drużyna, która może w końcu wywalczyć mistrzostwo Anglii?


    Jeśli tylko obędzie się bez kontuzji Aarona Ramseya i innych kluczowych zawodników, a do tego Mesut Ozil będzie grać na 100%, a Welbeck i Sanchez zaaklimatyzują się, co jak dotąd idzie im nieźle, Arsenal ma szansę włączyć się do walki o mistrzostwo. Jednak o samym tytule decydują detale, tak jak w zeszłym sezonie w przypadku Liverpoolu, który stracił 2pkt w kluczowym meczu z Crystal Palace i w ostatecznym rozrachunku, tych punktów mu zabrakło.


    Czy uważasz, że Arsene Wenger jest właściwą osobą na właściwym miejscu w Arsenalu?


    Ciężko jest sobie wyobrazić Arsenal bez Wengera. To była by zupełnie inna drużyna. Styl , który wypracował sobie przez lata jest niepowtarzalny. Jako jedyna drużyna w Premiership od wielu lat gra niezmiennie po prostu ciekawy futbol.  Wenger ma umiejętność wyszukiwania talentów i nie boi się dawać im szans, nie tylko w meczach w pucharze ligi z trzecioligowcami, ale w spotkaniach o najwyższą stawkę. Tak narodziły się gwiazdy takich piłkarzy jak Cesc Fabregas, Gael Clichy, Theo Walcott, Oxlade-Chamberlain czy Wojtek Szczęsny. Myślę, że Francuz będzie pracował na Emirates do emerytury.


    Którego piłkarza The Gunners najbardziej się obawiasz, a którego uważasz za najsłabszy punkt Arsenalu?


    W najbliższy meczu najbardziej się obawiam Welbecka, który może odpalić, ale także oczywiście Alexisa Sancheza i Aarona Ramseya, którzy w tym sezonie będą końmi napędowymi Kanonierów. Najsłabszym punktem Arsenalu wydaje mi się być Laurent Koscielny, który tylko dzięki braku konkurencji gra w pierwszym składzie. Mam nadzieję, że podobnie jak przed rokiem Gabby Agbonlahor da mu się we znaki ?

     

    Jaki obstawiasz wynik w naszym sobotnim starciu?

    Jeśli Welbeck nie odpali, będzie remis.

    Pozdrawiam kibiców Arsenalu, bądźcie cierpliwi, to dopiero 10 lat od poprzedniego mistrzostwa, my już czekamy 32....

  • Zapraszamy wszystkich czytelników naszej strony do zapoznania się z nową serią, która [mam nadzieję] będzie się ukazywała regularnie na gunners.com.pl. Jak wskazuje tytuł newsa, będziemy prezentowali Wam przegląd prasy, czyli naszym celem jest wskazanie  najciekawszych tytułów gazet sportowych, jakie można kupić w pobliskich salonach prasowych i polecenie artykułów, które nawiązują do tego, bez czego nie możemy żyć, czyli do londyńskiego Arsenalu i wszystkich ludzi tworzących ten klub. [a także do ligi angielskiej]

     

    MECZ – MAGAZYN LIGI ANGIELSKIEJ

     

    W nowym Meczu znajdziemy felieton o Aaronie Ramseyu. Piotr Wierzbicki opisuje w nim, jak bardzo Walijczyk zmienił swój sposób gry w sezonie 2013/2014. Oprócz suchych statystyk możemy w artykule również przeczytać, jakim samochodem jeździł Aaron przed przyjściem na The Emirates czy jakie jest jego życiowe motto. Autor tekstu opisuje także dość szczegółowo kulisy przejścia Ramseya do Arsenalu.

     

    Warty polecenia jest również tekst Łukasza Grabowskiego oraz Mateusza Janiaka o asystentach wielkich menedżerów pt. „Niewidzialni”. Dziennikarze opisują w nim, że często wielcy i cenieni menedżerowie pracują przez całe życie z tymi samymi członkami sztabu szkoleniowego, którzy w równej mierze przyczyniają się do późniejszych sukcesów co znani na całym świecie trenerzy. Spory fragment tego artykułu jest poświęcony byłemu asystentowi Arsene’a Wengera, Patowi Rice’owi.

     

    Osobiście polecam także artykuł Łukasza Grabowskiego o FC Brentford i ich niezwykle sympatycznym trenerze, który postanowił porzucić swoją nudną pracę w biurze, aby zostać trenerem piłkarskim.

     

    Four Four Two


    W sierpniowym magazynie „Four Four Two” zobaczymy kilka ciekawych artykułów. Jednym z pierwszych, który rzuca się w oczy jest konfrontacja opinii Andrzeja Twarowskiego (eksperta Premier League z nc+) z Rafałem Wolskim (ekspertem w dziedzinie Primera Division) w temacie niejako podanym właśnie w nawiasach; „angielska czy hiszpańska?”, która liga lepsza?



    Andrzej Twarowski mówi o tym, że Liga BBVA składa się z wielkich transferów, ale są to zazwyczaj pojedyncze jednostki.  „Potrafią wzmocnić się każdym piłkarzem z każdego klubu na świecie, ale nikt nie ma takiej siły przebicia na rynku transferowym jak Anglicy. Wyspiarze może nie są w stanie pozyskać zawodników dwóch –czterech najlepszych na globie, ale zabierają tych z pozycji 5-35.



    Rafał Wolski, który określa się pasjonatem piłki hiszpańskiej zazdrości profesjonalizmu Premier League. Jest zachwycony sposobem realizacji transmisji z angielskich boisk, to podkreśla jednak, że w przypadku aspektu czysto sportowego, czyli gdzie rodzą się piłkarze i jak są szkoleni, wniosek według niego jest taki, że świat cały czas importuje ich z Hiszpanii.



    Autor powiedzenia „Siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i startujemy” zapewnia nas też, że nowy sezon w Anglii będzie znowu lepszy od poprzedniego. Czytam że: „Nie ma takiej drugiej ligi na świecie, gdzie o tytuł mistrzowski rywalizuje pięć klubów, o Ligę Mistrzów siedem, a przed spadkiem broni się ich 11. To rozgrywki z najmniejszym „bezpiecznym środkiem”.”



    Obaj panowie mówią również o finansach obu lig. Twarowski pisze, że Real i Barcelona z tortu telewizyjnego biorą 85 procent (około 188 mln euro za sezon), a w Anglii klub wchodzący do Premier League na starcie ma 120 mln funtów kasie rozgrywkowej. „Co do finansów Andrzej bez wątpienia ma racje.” – mówi Rafał Wolski. Zaznacza, że w Primera Division jest obecnie sześć, siedem klubów, które na transfery nie wydały ani funta! Dokonywały bowiem tylko transakcji bezgotówkowych.



    Kolejną ciekawą rzecz jaką znajdziemy w FFT to artykuł o piłkarskich pieśniach. Te swój początek znalazły na angielskich boiskach. Mają one różny charakter. Śpiewa się je świętując bramkę, opłakując porażkę, aby naśmiewać się z rywala i denerwować sędziego.



    „Jeden z pierwszych przypadków przedrzeźniania rywali znaleźliśmy w sprawozdaniu z 1892 roku Kibice klubu Royal Arsenal śpiewali „Idź do fryzjera” podczas wygranego 3:2 meczu z Chatham (jakże dobrze wpisaliby się w realia polskiego futbolu na przełomie XX i XXI wieku).”



    Swoją pieśń od kibiców The Gunners otrzymał także Patrick Vieira:
    „Vieira, Hoo-oh-oh, jego kraj to Senegal, jego klub to Arsenal – zwykli ryczeć miłośnicy „Kanonierów” o znakomitym francuskim pomocniku. Kto zebrany na trybunach Highbury zdawał sobie sprawę, że wyrazy uwielbienia wobec Patricka Vieiry odbywały się w rytm piosenki z Eurowizji z 1958 roku? Przyjęło się nazywać ją po prostu „Volare”. Szczyt kreatywności tego tekstu osiągnięto w przypadku pochwał wobec napastnika Romelu Lukaku; „Lukaku, Hoo-oh-oh, He Came from Stamford Bridge, He’s bigger than a fridge” (Lukaku, przybył z Stamford Bridge, a jest większy niż lodówka).



    W artykule tym także znajdziemy zabawną pieśń:  „Who ate all the pies? Kto zżarł wszystkie placki. To przyśpiewka w kierunku ociężałych piłkarzy. Przyjęło się mówić, że inspiracją do jej powstania była jedna z pierwszych gwiazd brytyjskiej piłki, bramkarz m.in Chelsea, William Foulke. Już w trakcie kariery Foulke dobił do 150 kilogramów.”


    Przegląd prasy przygotowali dla Was Michał Kaczorowski [AFC1886] i Filip Kobiałka [fkobi14].

Aktualności

Wybierz kategorię:
Zobacz wszystkie spotkania Arsenalu na żywo online!

Sklep piłkarski Arsenal Londyn Nike

Labotiga.pl