Mecz:: Arsenal - Manchester United
Stawka:: Finał Pucharu Anglii
Data i miejsce:: 12.05.1979, Wembley
Widzów:: 100 000
Sędzia:: RC Challis
Rezultat:: 3:2 dla Arsenalu (2:0)
Strzelcy:: Talbot 12, Stapleton 43, Sunderland 89 - McQueen 86, McIlroy 88
Skład Arsenalu:: Pat Jennings - Pat Rice (k), Sammy Nelson, David O'Leary, Willie Young, Brian Talbot, Liam Brady, David Price (Steven Walford), Graham Rix, Alan Sunderland, Frank Stapleton
Skład Man United:: Alan Bailey - Jimmy Nicholl, Arthur Albiston, Sammy McIlroy, Gordon McQueen, Martin Buchan (k), Steve Coppell, Jimmy Greenhoff, Joe Jordan, Lou Macari, Thomas

Przed Wami drugi materiał z serii „Niezapomniane Mecze Arsenalu”, tym raz poświęcony spotkaniu finałowemu o Puchar Anglii z roku 1979, w którym to Arsenal zmierzył się z Manchesterem United. Mecz ten był nieprawdopodobnie emocjonujący i dramatyczny, rozstrzygnięty został tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego. Do dziś spotkanie to uchodzi za najlepszy finał FA Cup w całej historii tych prestiżowych rozgrywek.
Spotkanie odbyło się na słynnym stadionie Wembley, który został wypełniony po brzegi, czyli liczbą 100 tysięcy kibiców obu drużyn, które obok Liverpoolu są najbardziej utytułowanymi Klubami w historii brytyjskiego futbolu. Spotkanie od początku toczone było w szybkim tempie, żadna z drużyn nie miała jednak znaczącej przewagi. Jak to zwykle bywa w meczach finałowych, każdy chciał przede wszystkim nie stracić gola.
Na bramkę nie musieliśmy czekać jednak zbyt długo, ponieważ już w 12. minucie meczu do siatki "Czerwonych Diabłów" trafił Brian Talbot. Najpierw znakomitym prostopadłym podaniem do Davida Price'a popisał się Liam Brady. Ten z kolei minął jednego z obrońców rywali i zagrał piłkę w środek pola karnego, gdzie biegli już Sunderland i Talbot. Pierwszy do piłki dopadł ten drugi i umieścił pewnym strzałem futbolówkę w siatce. "Kanonierzy" prowadzili 1:0 na Wembley.
Po zdobyciu gola "Kanonierzy" nastawili się na grę z kontrataku, natomiast rywale próbowali wszelkich środków by doprowadzić do wyrównania. Tymczasem kilka minut przed przerwą to zawodnicy Terry'ego Neilla mogli cieszyć się z drugiej zdobytej bramki. Znakomitą akcję przeprowadził rozgrywający Arsenalu, Liam Brady, który w pełnym biegu minął dwóch piłkarzy Manchesteru United, a następnie zacentrował wzdłuż linii bramkowej na długi słupek, gdzie stał już Frank Stapleton. Napastnik naszego zespołu nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem piłki w siatce, było 2:0 dla Arsenalu! Wydawało się, że losy tego pojedynku są już rozstrzygnięte. To jednak, co wydarzyło się w drugiej połowie meczu przeszło najśmielsze oczekiwania kibiców i obserwatorów spotkania, i na zawsze przeszło do historii brytyjskiej piłki nożnej.

II połowa przez bardzo długi okres czasu była rozczarowująca, Arsenal mądrze się bronił, natomiast Manchester United nie potrafili sforsować defensywy naszej drużyny. Gdy na zegarze stadionowym wybiła 85. minuta wszystkim wydawało się, że nic ciekawego już się nie wydarzy i "Kanonierzy" po 8 latach posuchy znów wzniosą Puchar Anglii. Tymczasem mecz przybrał nieoczekiwany obrót.
W 86. minucie spotkania "Czerwone Diabły" wykonywały rzut wolny, po którym w naszym polu karnym powstało spore zamieszanie. Najbystrzejszym graczem okazał się Gordon McQueen, który zdobył gola i przywrócił nadzieję fanom United. Zanim zawodnicy Terry'ego Neilla otrząsnęli się z kontaktowego gola dla przeciwników, Ci przeprowadzili kolejną akcję, która również zakończyła się bramką. Wspaniały popis umiejętności pokazał Sammy McIlroy, który minął w naszym polu karnym z ogromną łatwością dwóch defensorów, po czym umieścił piłkę w bramce Pata Jenningsa, było 2:2! Cały stadion był w niebywałym szoku, nawet kibice United nie mogli uwierzyć, iż ich ulubieńcy w ciągu zaledwie dwóch minut doprowadzili do wyrównania - i to tuż przed końcem regulaminowego czasu gry!
--------------- WYPOWIEDZI ZAWODNIKÓW ---------------
Liam Brady: "Myślę, że mieliśmy przed tym meczem przewagę psychologiczną nad rywalami, ponieważ graliśmy na Wembley w finale FA Cup dokładnie rok wcześniej. Wtedy przegraliśmy, ale to była dla nas ważna nauka. Wiedzieliśmy tym razem, co i jak mamy robić by wygrać. Byliśmy dużo bardziej skupieni, skoncentrowani. Śmiem twierdzić, że to właśnie dzięki temu wygraliśmy ten finał."
Brian Talbot: "Piłka była lekko podcięta, więc wystarczyło dołożyć tylko nogę by zdobyć gola. Wbiegłem w pole karne z dużą szybkością, to był mój atut, dlatego ja zdobyłem gola a nie Alan[Sunderland], który również się z niego cieszył. Myślę jednak, że wyszło mu to na dobre, ponieważ on zdobył tego decydującego, ostatniego gola."

Pat Jennings: "Manchester grał do końca, McIlroy minął zwodem jednego czy dwóch naszych obrońców, byłem bezradny przy golu wyrównującym. Wtedy tylko przyszło mi na myśl, co będą pisać o nas w prasie po meczu, jeśli przegramy. Już widziałem te wyśmiewające nas nagłówki."
Pat Rice: "Po bramce dla nich na 2:2 wiedziałem jedno, jeśli w tym meczu będzie dogrywka to ten mecz przegramy. Czułem, że nie będziemy w stanie ich zatrzymać. Na szczęście jej nie było. Po meczu jeden z moich przyjaciół powiedział mi, że ich kibice nawet nie widzieli naszego gola na 3:2, bo cieszyli się jeszcze po bramce wyrównującej i byli pewni, że to oni zwyciężą w tym spotkaniu."
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po stracie drugiego gola przez Arsenalu, zawodnicy naszej drużyny byli załamani, nie wiedzieli chyba do końca co się dzieje. Fani rywali szaleli z radości, a piłkarze "Czerwonych Diabłów" fetowali bramkę, to oni teraz byli na fali. Tymczasem nasi zawodnicy wznowili grę ze środka pola. Wymienili między sobą kilka podań, po czym futbolówka trafiła pod nogi Liama Brady'ego, jedynego gracza Arsenalu, który zachował stoicki spokój. Prawdopodobnie najlepszy rozgrywający w historii naszego Klubu podał na skrzydło do wychodzącego na pozycję Grahama Rixa. Ten mimo asysty obrońcy Man United zdecydował się na dośrodkowanie na długi słupek bramki rywali. Tam nie wiadomo w jaki sposób, zupełnie niespodziewanie, znalazł się Alan Sunderland i umieści piłkę w bramce obok bezradnego Alana Baileya. Arsenal znów wyszedł na prowadzenie, w 89 minucie!
Nikt nie potrafił uwierzyć w taki obrót wydarzeń. W ciągu kilku minut losy finałowego meczu zmieniały się jak w kalejdoskopie. W końcu to jednak Pat Rice - kapitan naszej drużyny - wzniósł Puchar Anglii. Największą gwiazdę teamu Terry'ego Neilla, byłego piłkarza Arsenalu, był jednak pomocnik, prawdziwy wirtuoz futbolu i najbardziej uzdolniony technicznie piłkarz w dziejach Klubu do czasów Dennisa Bergkampa - Liam Brady. Irlandzki zawodnik to jedna z ikon Highbury i zarazem członek galerii sław Narodowego Muzeum Brytyjskiego. W meczu z Man United Brady miał udział we wszystkich trzech golach Arsenalu, to od niego również rozpoczynało się większość akcji w tamtym pamiętnym sezonie. Z pewnością piłkarz godny zapamiętania.
Po sukcesie w FA Cup wydawało się, iż to dopiero początek okresu, w którym "Kanonierzy" znów będą dominować, bo przecież w składzie oprócz znakomitego Brady'ego, czy skrzydłowego Rixa byli również Pat Jennings i David O'Leary, jeden z najlepszych obrońców w dziejach futbolu na Wyspach. Znów jednak, podobnie jak w roku 1971, okazało się, że zespół nie jest w stanie wygrać więcej trofeów. Na kolejne czekaliśmy do ery George'a Grahama i roku 1989, gdy Arsenal pokonał Liverpool 2:0 na Anfield Road zapewniając sobie mistrzostwo kraju. O tym jednak opowiemy Wam innym razem.
SKRÓT Z FINAŁOWEGO SPOTKANIA O PUCHAR ANGLII 1979
Opracowanie: Michał
Zdjęcia :
www.thefa.com - www.bbc.co.uk - www.arsenal.com