Już jutro tj. 31 lipca o godzinie 17:20 czasu polskiego, Arsenal podejmie przed własną publicznością włoskiego giganta - AC Milan w ramach czwartej edycji popularnego, letniego turnieju Emirates Cup. Pozostałymi ekipami, które wezmą udział w tegorocznej edycji tego pucharu są Celtic oraz Olympique Lyon. Arsenal zagra jak co roku tylko 2 spotkania, kolejno z Włochami i Szkotami. Jak wszyscy dobrze wiemy na Emirates Cup punktowane są nie tylko zwycięstwa i remisy, ale także każda zdobyta bramka, która oznacza jedno oczko więcej w tabeli.
Jak wiemy w zespole "The Gunners" na tym turnieju nie zagrają dwie największe gwiazdy, czyli Robin Van Persie i Cesc Fabregas, którzy wciąż odpoczywają po niedawno zakończonych mistrzostwach świata w RPA, w których to wyżej wymieniona dwójka wraz ze swoimi reprezentacjami dotarła do samego finału. Do składu po niegroźnych urazach wracają Tomas Rosicky i Johan Djourou. Prawdopodobnie po raz pierwszy w tym okresie przygotowawczym w sparingu wystąpi Kameruńczyk Alex Song, który do tej pory nie grał. Jak wiemy Nicklas Bendtner, Aaron Ramsey, Denilson oraz Abou Diaby wciąż są niedostępni. O kadrze Milanu i wszystkich gości informowaliśmy już wcześniej tutaj: http://gunners.com.pl/news/3076-sklady-gosci-na-emirates-cup
Arsenal jest obrońcą tego tytułu i chyba głównym faworytem wraz z drużyna z Francji, do zwycięstwa w tym roku. Do tej pory Kanonierzy wygrali wszystkie 3 sparingi kolejno z Barnet, SK Sturm Graz i SC Neusiedl. Na tle pozostałych w tych meczach błyszał Samir Nasri i Jack Wilshere, który był objawieniem zeszłorocznej edycji Emirates Cup. W tym roku młody podopieczny Arsene'a Wengera ma szansę na częstsze występy w barwach swojego klubu, dzięki nowym zasadom wprowadzonym do Premier League: http://gunners.com.pl/news/3082-nowe-regulacje-dot-skladow-a-arsenal
Turniej rozpocznie mecz Celticu z Lyonem, który odędzie się o godzinie 15:00 czasu polskiego. Miejmy nadzieję, że Kanonierzy zaprezentują świetną formę i obronią tytuł.
sobota 31 lipca godz. 17:20 Emirates Stadium







"Przegrywamy i wygrywamy wspólnie, a teraz chcecie, bym obwinił jednego zawodnika? Nie zrobię tego." 















