Błąd Vito Mannone, zamieszanie w polu karnym Hangzhou i bramka Carlosa Veli oraz bardzo nudna i monotonna druga połowa meczu. Tak w skrócie można podsumować sobotnie starcie zespołu Kanonierów z chińskim Hangzhou Greentown.
Już w 2. minucie koszmarnie zachowali się obrońcy, przez co napastnik gości znalazł się sam na sam z Mannone, który w tej sytuacji zachował się znakomicie.
W 14. minucie Greentown po raz kolejny przypomniało Kanonierom, że nie grają z byle kim. Groźnym, technicznym strzałem zawodnik Greentown niemalże zaskoczył Arsenal, jednak piłka obiła się tylko o słupek.
Dośrodkowanie z rzutu wolnego źle złapał Mannone, przez co dał okazję gospodarzom do strzelenia gola, co ci skrzętnie wykorzystali. 1:0 dla Hangzhou Greentown.
Minutę później Arsenal próbował odpowiedzieć, ale niecelnie uderzał Van Persie.
Gra toczyła się głównie w środku pola. Arsenal miał ogromną przewagę w posiadaniu piłki, jednak sytuacji było jak na lekarstwo. Ciekawie uderzał w 30. minucie Van Pesrie z woleja, ale nad bramką. Minutę później znowu zaatakowali gospodarze, ale strzał sprzed pola karnego nie udał się zawodnikowi Greentown.
W 36. minucie strzał sprzed pola karnego był bliski celu. Nasri znakomicie złożył się do strzału z powietrza, ale już samo uderzenie było niecelne.
Gdy wydawało się, że pierwsza połowa się skończy, Arsenal zaskoczył przeciwników i wyrównał. Znakomite podanie Arszawina do Van Persiego, złe wybicie bramkarza Greentown i Carlos Vela strzałem z najbliższej odległości wlewa nadzieję do serca kibicom na więcej goli i ciekawych akcji w drugiej odsłonie. Wynik do przerwy - 1:1.
Silnym strzałem po ziemi popisał się Chamakh w 56. minucie.
Trzy minut później uderzał Gibbs i, z wielkimi kłopotami, wybronił tę piłkę golkiper gospodarzy.
Kolejne sytuacje to serie niecelnych, bądź obronionych strzałów w dobrych sytuacjach. W roli głównej za każdym razem Walcott. W 64. minucie Anglik próbował dwa razy. Kilka minut później huknął sprzed pola karnego, a w najlepszej sytuacji, w 70. minucie, posłał futbolówkę obok prawego słupka.
Kolejne minuty spotkania to ogromna przewaga Arsenalu, lecz bez udokumentowania tego bramką. Do końca spotkania nie udało się strzelić ani jednego gola, a Arsene Wenger nie może być zadowolony ze skuteczności graczy ofensywnych. Ostateczny wynik - 1:1!
Bramki: Vazquez 16' - Vela 45'
Arsenal (pierwsza połowa): Mannone - Sagna, Squillaci, Djourou, Traore - Rosicky, Frimpong, Nasri - Vela, Van Persie, Arszawin.
Arsenal (druga połowa): Szczęsny - Jenkinson, Koscielny, Vermaelen, Gibbs - Song, Wilshere, Ramsey - Miyaichi, Chamakh, Walcott.
Autor: nabeg










"Van Persie i Manchester City? To pytanie nie może istnieć, ponieważ nie można zakontraktować ot tak nikogo z obowiązującym kontraktem." 
















