Wstyd, kompromitacja, hańba… nie tak miał wyglądać dzisiejszy mecz Milanu z Arsenalem. Gospodarze całkowicie zdominowali Kanonierów na boisku, co udokumentować może końcowy rezultat – 4:0 dla Rossonerich. Tylko najzagorzalsi kibice liczą jeszcze na awans Kanonierów do dalszej fazy rozgrywek Champions League. W dzisiejszej grze The Gunners nie można wysnuć absolutnie ŻADNEGO pozytywu. Podopieczni Arsene Wengera wyglądali, jakby grali za karę, z przymusu – statycznie i bez żadnego pomysłu na grę. Jakby tego było mało, najlepszy obrońca Arsenalu - Laurent Koscielny zakończył dzisiejszy mecz z urazem.
Wyjątkowo w żółtych, wyjazdowych strojach z zeszłego sezonu rozpoczęli Kanonierzy ten mecz. Pierwszy kontakt z piłką zaliczyli gospodarze. Akcja zakończyła się gwizdkiem sędziego i spalonym Zlatana Ibrahimovicia. Chwilę później pierwszy strzał gości, wykonawcą Tomas Rosicky. W 4. minucie Clarence Seedorf postraszył przyjezdnych. Strzał jednak tylko w boczną siatkę. 5 minut później nieodpowiedzialna strata Mikela Artety w środku pola. Po kilku podaniach do sytuacji bramkowej doszedł Ignazio Abate. Zablokowane uderzenie i rzut rożny, który nie przyniówłs większego zagrożenia bramki Arsenalu.
Pierwsza zmiana w zespole gospodarzy. Z powodu urazu boisko opuścić musi Clarence Seedorf. Jego miejsce zajmie Urby Emanuelson. 11. minuta to najlepsza okazja na bramkę jak dotychczas w tym meczu. Ibrahimovic zgrywa w polu karnym do Emanuelsona, a ten decyduje się na strzał z około 11. metrów. Obok bramki.
W 15. minucie mamy 1:0 dla Milanu! Fatalne wybicie Szczęsnego, szybkie podanie i piłka pod nogami Kevina-Prince'a Boatenga. Ten fantastycznym strzałem z woleja od poprzeczki umieszcza piłkę w siatce. Polak bezradny. Gospodarze na prowadzeniu.
Kanonierzy grają bez pomysłu, statycznie, zaliczając multum strat. Na razie nie wygląda to najlepiej. Kolejny groźny strzał. Nocerino niepilnowany na 20. metrze. Potężna bomba, ale ponad poprzeczką. Gospodarze dominują - nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Pierwszy celny strzał The Gunners mamy w 25. minucie. Po dośrodkowaniu Van Persiego z rzutu wolnego, głową próbował Laurent Koscielny. Bezrobotny jak dotychczas Abbiati wreszcie został zatrudniony. Przez kolejne minuty totalna dominacja Włochów. Podopieczni Arsene Wengera nie potrafią nawet wyprowadzić piłki z własnej połowy. Kolejny poważny błąd. Vermaelen traci piłkę, rusza dwóch zawodników Milanu. Laurent Koscielny jak profesor ratuje Arsenal z tej bardzo niebezpiecznej sytuacji.
Drugi gol był kwestią czasu. Zlatan Ibrahimovic nie dał się złapać w pułapkę ofsajdową i ruszył lewym skrzydłem. Pole karne, lekkie podanie do Robinho i gol! Brazylijczyk bez problemów umieszcza głową piłkę w siatce. Kanonierzy bezradni.
Złych wiadomości ciąg dalszy. Laurent Koscielny jeszcze przed przerwą schodzi z boiska z urazem. W jego miejsce Johan Djourou. Dwie minuty doliczone przez arbitra do pierwszej połowy. Pierwsze starcie Djourou z Ibrahimoviciem przegrane przez Szwajcara. Piłka do Boatenga na prawe skrzydło. Potężny strzał, ale obok słupka. Koniec pierwszej połowy. Arsenal, kompletnie zdominowany przez rywali, sprawia wrażenie zagubionych dzieci we mgle. Brak żadnego pomysłu na grę. AC Milan znany jest ze świetnej gry środkiem boiska, natomiast zupełnie sobie nie radzi podczas ataków skrzydłami, czyli tym, co jest domeną Arsenalu w ostatnim czasie. Podopieczni Arsene Wengera nie grają swojego
futbolu, oby zmieniło się to po przerwie.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia - na boisko wpuszczony został Thierry Henry. Zmienił on kompletnie niewidocznego w pierwszej połowie Theo Walcotta.
3:0! Kolejny błąd Vermaelena skrzętnie wykorzystał Robinho, zdobywając gola płaskim, mocnym strzałem. Bramka z niczego. Sytuacja Arsenalu dramatyczna.
Kolejna okazja dla Milanu. Gospodarze ruszyli czterema piłkarzami na jednego obrońcę. Okazuje się jednak, że i taką sytuację można zmarnować. Kim jest owy antybohater? To Luca Antonini. W 66. minucie najlepsza okazja Arsenalu na gola. Song do Henry'ego, ten ładnie piłką do Van Persiego, Holender uderza z pierwszej piłki, ale świetnie broni Christian Abbiati. Po tej sytuacji zmiana w zespole Kanonierów. Na boisku melduje się Alex Oxlade-Chamberlain. Na ławkę rezerwowych siada Kieran Gibbs. W 72. minucie żółta kartka wędruje na konto Alexa Songa. Coraz mniej dzieje się na boisku. Gospodarze nie forsują tempa, a przyjezdni biją głową w mur, nie potrafiąc przebić się przez
obronę Milanu.
Rzut karny dla Rossonerich. Djourou fauluje Ibrahimovicia w polu karnym, za co również otrzymuje żółty kartonik. Do piłki podchodzi sam poszkodowany. Pewny strzał w dolny róg i gol. 4:0! Kompromitacja Arsenalu.
Okazja na zmniejszenie rozmiarów porażki. Van Persie głową. Górą Abbiati. Gracze Arsenalu bez pomysłu, bez chęci, bez możliwości. Doliczony czas gry. Szczęsny broni strzał Emanuelsona. Koniec meczu.
Czas pakować swoje bagaże i wracać do Londynu. Kanonierzy zostali dzisiaj zdominowani i
rozgromieni. Szanse na awans do dalszej fazy rozgrywek są już tylko iluzoryczne, ale, jak mawiał klasyk, "dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe". Rewanż 6 marca na Emirates.
Dziś swój ostatni mecz w barwach Arsenalu zagrał Thierry Henry. Legenda opuści jutro Londyn i wróci do Nowego Jorku, by przygotowywać się do nowego sezonu w MLS. Dzięki za wszystko, Thierry! Powodzenia!
Milan vs Arsenal 4:0 (2:0)
Bramki: Boateng 15’, Robinho 38’, 49’, Ibrahimovic 79’.
Żółte kartki: Antonini, Mexes, Ambrosini – Song, Djourou.
Milan: Abbiati - Abate, Mexes, Thiago Silva, Antonini - Van Bommel, Seedorf (Emanuelson 12’), Nocerino – Boateng (Ambrosini 69’), Ibrahimovic, Robinho (Pato 84’).
Rezerwowi: Amelia, Nesta, Bonera, El Shaarawy.
Arsenal: Szczęsny - Sagna, Vermaelen, Koscielny (Djourou 44’), Gibbs (Oxlade-Chamberlain 66’) - Song, Arteta, Ramsey - Rosicky, Van Persie, Walcott (Henry 45’).
Rezerwowi: Fabiański, Coquelin, Benayoun, Arszawin.










"Van Persie i Manchester City? To pytanie nie może istnieć, ponieważ nie można zakontraktować ot tak nikogo z obowiązującym kontraktem." 
















